Znajdź nas na

Subscribe

FAKTY

Maria Pająk: Takie tereny wybraliśmy: pagórki, urokliwe miejsca i to nas chyba urzekło! Niezwykłe dzieje Dołów Biskupich!

Dziś Doły Biskupie to nieco ponad 160 zabudowań. Turystów przyciągają niezwykłym ukształtowaniem terenu, a także historią zapisaną w figurkach, krzyżach przydrożnych, czy zabudowaniach po dawnej Fabryce Tektury „Witulin” – nazwanej tak na cześć młodego Witolda Gombrowicza. Mieszkańcy pamiętają jeszcze kwitnące życie mieszkańców, zabudowań administracyjno-mieszkalnych przy fabryce tektury, pikniki Gombrowiczowskie, czy inscenizacje historyczne, organizowane w miejscu dawnego kamieniołomu. Na straży historii stoi dziś Stowarzyszenie Witulin nad Świśliną w Dołach Biskupich, lokalne Koło Gospodyń Wiejskich, a plany na rozwój miejscowości ma także Lech Łodej, burmistrz miasta i gminy Kunów.

fot. Marzena Gołębiowska/naOSTRO.info

– Doły Biskupie to moja rodzinna miejscowość. Tu się  wychowałam, dorastałam, z nią związałam swoje życie. Pomimo że wieś jest malowniczo ukształtowana, to właśnie przez tę rzeźbę terenu jest ciężko o wiele rzeczy: podłączenie do kanalizacji, czy internetu. Nie wszędzie się to udaje.  Mój dom znajduje się w terenie, w którym  wielu rzeczy nie da się zrobić w sposób łatwy, ale cieszę się, że tu mieszkam. Takie tereny wybraliśmy: pagórki, urokliwe miejsca i to nas chyba urzekło – mówi Maria Pająk, radna z Dołów Biskupich, przewodnicząca Koła Gospodyń Wiejskich, a także członek Stowarzyszenia Witulin nad Świśliną w Dołach Biskupich. 

Historia Dołów Biskupich sięga średniowiecza. 

Maria Pająk, przewodnicząca Koła Gospodyń Wiejskich w Dołach Biskupich
fot. Łukasz Grudniewski/naOSTRO.info

– W 1445 roku istniała nazwa Doły, ze względu na ukształtowanie terenu naszej miejscowości, albo czasami zamiennie – Tworki. Do 1485 roku wieś podzielona była na dwie części. Jedna należała do biskupów krakowskich, druga, znajdowała się w rękach Rafała Michowskiego, dziedzica Prawęcina. Gdy za zgodą króla Kazimierza sprzedał swoją część benedyktynom ze Świętego Krzyża. Część wsi, należącą do biskupów nazywano Dołami Biskupimi, należącą do klasztoru – Dołami Opacimi –  przypomina Maria Pająk.

fot. Marzena Gołębiowska/naOSTRO.info

Uchwałą Sejmu Czteroletniego w 1789 roku  Doły Biskupie zostały przejęte przez skarb państwa. A Doły Opacie zostały upaństwiwione za zgoda biskupa w 1819 roku. W XVIII wieku we wsi znajdowała się karczma, młyn, figura Świętego Jana Nepomucena, ufundowana w 1830 roku przez Feliksa i Franciszkę Arciszewskich. 

– Ta figura zachowała się do dziś, z tym, że została odrestaurowana kilka lat temu przez naszego lokalnego artystę-rzeźbiarza, Władysława Gałkę. Stoi tuż przy jazie nad rzeką  Świśliną.  Zresztą nasza okolica, a także sami mieszkańcy uzależnieni byli od rzeki Świśliny. W 1817 roku w naszej miejscowości, według źródeł, do których dotarłam, znajdowało się 18 młynów, w tym cztery wiatraki – przypomina Maria Pająk.  

Największy rozkwit miejscowości przypadł na lata, gdy majątki ziemskie były wykupywane przez Ignacego Kotkowskiego. Miało to miejsce w okresie od 1885 roku do  1911. Ignacy Kotkowski wykupił grunty, wybudował tu trzy nowoczesne młyny przemysłowe i rechlownię (rodzaj śrutowni).  

Zabudowania administarcyjno-mieszkalne po fabryce tektury
fot. Marzena Gołębiowska/naOSTRO.info

Ksiądz Władysław Fudalewski w „Kunowie nad Kamienną” pisał o nich: „ z wielką umiejętnością i znawstwem prawdziwem techniki, siłę wody ujął tak, iż ona do dziś do poruszania kół młyńskich służy. Młyny urządzone są wedle ostatnich ulepszeń młynarskich. Następnie wzięto się do wydobywania piaskowca, ale już wedle wszelkich prawideł. Odkrywka prowadzi się przy pomocy kolejki do przewożenia płyt, które są ogromnej wielkości (na balkony). Do rżnięcia kamienia w ruchu są trzy tartaki, jeden z nich tnie płyty marmurowe z krajowych i zagranicznych kopalń sprowadzane”.

Dodatkowo Ignacy Kotkowski wydzierżawił od chłopów z Dołów Opacich tereny do eksploatacji kamienia. Oprócz kopalni piaskowca, którego wydobywania Ignacy Kotkowski rozpoczął w 1894 roku. uruchomił jego obróbkę, założył garbarnię. Istniała także kopalnia dolomitu, który Ignacy Kotkowski dostarczał do Klimkiewiczowa i Starachowic. 

Źródło: Elżbieta Szot-Radziszewska/Muzeum Wsi Kieleckiej

– W 1895 roku założył kopalnie piaskowca fabrykę Wyrobów Kamieniarskich Doły i Święcie. Wokół kopalni, fabryki z młynami powstało osiedle przemysłowe. Cały ten teren nazwano Osadą Młynarską Doły. Na jej terenie znajdowały się trzy młyny, dwie kuźnie, dwie stajnie, 10 domów mieszkalnych, chlew, szopy. Wydobywano piaskowiec, który następnie był obrabiany. Wyrabiano z niego gzymsy, okna, balkony, posadzki, bramy. Sam pomysł przerabiania tego materiału ściągnięty był z zagranicy, ze względu na to, że Ignacy Kotkowski dużo podróżował – mówi Maria Pająk.

Zatrudniano tu wielu wykwalifikowanych pracowników. W 1905 roku pracowało 100 osób, mimo że biuro znajdowało się w Warszawie. Otwarta była kopalnia dolomitu. Wieś rozbudowywano. Powstał zespół administracyjno-mieszkalny. Nawet budynek szkoły był traktowany jako dom dla pracowników-najemników.  

Źródło: Elżbieta Szot-Radziszewska/Muzeum Wsi Kieleckiej

– Rosła potrzeba zorganizowania noclegów, wybudowano więc oprócz tzw. „dyrektorówki”  budynki mieszkalne, w których mieszkały 33 rodziny. Budynki te w części strawiła powódź, niektóre zachowały się do dziś. Zaczęto upiększać osadę, tworząc park, sadząc drzewa, usypano kopiec, który stanowił punkt widokowy dla mieszkańców. Postawiono fontanny i kwiatony  – przypomina Maria Pająk. 

Dodaje, że Ignacy Kotkowski założył dla dzieci rodzin, zamieszkujących osadę szkołę dla dzieci robotników, w której uczono też rysunku. Miał bowiem nadzieję, że rozwinie to ich zdolności artystyczne. 

W 1902 roku po śmierci Ignacego Kotkowskiego, jego majątek – Osada Młynarska Doły  przeszedł w ręce jego córki Marceliny Antoniny Gombrowicz, matki Witolda Gombrowicza. Pełnomocnictwo do zarządzania kamieniołomem i fabryka wyrobów kamieniarskich przekazała swojemu mężowi – Janowi.

Krzyż z Witulina. Na czyją pamiątkę go postawiono?
fot. Łukasz Grudniewski/naOSTRO.info

– Jan Gombrowicz, kosztem rezygnacji z obróbki kamienia, postanowił wybudować fabrykę tektury. Jej nazwa – fabryka papieru i tektury Spółka Akcyjna „Witulin” pochodziła od imienia Witolda, syna Jana i Marceliny. 

– Witold Gombrowicz, jak znalazłam w źródłach podobno nigdy nie odwiedził Dołów Biskupich, chociaż jest taka legenda, związana z nasza miejscowością, która temu zaprzecza. Tuż przy budynku dawnej „dyrektorówki” stoi pomnik bez napisów i dat. Najprawdopodobniej upamiętnia pewne dramatyczne wydarzenie związane z małym Witoldem Gombrowiczem. Gdy mały Witek przyjechał w odwiedziny na teren fabryki,  spadł do kanału odprowadzającego wodę. Udało się go uratować, a na tę pamiątkę  postawiono figurę, która stoi tam do dziś – wyjaśnia Maria Pająk. 

Jaz na Świślinie
fot. Marzena Gołębiowska/naOSTRO.info

W latach 1911-1913 wybudowano hale fabryczne, jaz, nowoczesną turbinę wodną, sprowadzano najnowocześniejsze maszyny. Produkowano w niej tekturę, przeznaczoną na bilety kolejowe. 

– Były też plany, aby tekturę produkować ze słomy. Były już nawet zamówione urządzenia, ale niestety nie dotarły do Witulina ze względu na wybuch I Wojny  Światowej. Wojska rosyjskie zniszczyły fabrykę, a spółka została praktycznie zrujnowana – wylicza Maria Pająk.

Po wojnie Gombrowiczowie wycofali się z przedsięwzięcia, a nowy zarząd rozpoczął produkcję tektury z makulatury. W latach 1926-1930 zakład zatrudniał 130 robotników. 

– Produkowano także makulaturę ze skóry mielonej, wykorzystywano ją  na obcasy i tekturę lakierowaną, wykorzystywaną do produkcji walizek – wyjaśnia Maria Pająk.  

21 czerwca 2020 r. odsłonięto dwie tablice: jedną przypominającą o szlakach rowerowych, drugą – historyczną, które przejeżdżającym przez Doły Biskupie turystom i rowerzystom przypomną historię tej malowniczej miejscowości w gminie Kunów.
fot. Łukasz Grudniewski/naOSTRO.info

W 1943 roku fabryka została podpięta do sieci elektrycznej, wybudowano dodatkową halę na holendry, wartownię, zamawiano nowe maszyny. Niemcy przywozili tutaj polskie książki do przerobu. 

– Był to tak naprawdę początek jej końca, bo w 1949 roku fabrykę upaństwowiono. Pod nazwą „Fabryka Tektury w Dołach Biskupich”  weszła w skład Warszawskich Zakładów Papierniczych w Konstancinie Jeziornej. Pod koniec lat 80-tych  zakład zamknięto, zatrudniał wówczas ok. 80 osób. Zamknięto także kamieniołomy. Wyrobisko trzeba było poszerzać, wiązało się to z wykupem gruntów, z dużymi kosztami – wyjaśnia Maria Pająk.

Przypomina, że życie mieszkańców Dołów Biskupich uzależnione było od rzeki Świśliny. Kiedyś zwłaszcza w zabudowaniach należących do fabryki tętniło życie. 

Kamieniołomy w Dołach Biskupich
fot. Paweł Gawron/Stowarzyszenie Witulin nad Świśliną w Dołach Biskupich

– Ta miejscowość naprawdę żyła. Mamy działkę w kierunku Prawęcina, więc często mijałam Witulin. Było tam mnóstwo  młodzieży, słuchano muzyki, organizowano zabawy. Zupełnie inaczej niż w górnej części wsi.  Niestety w 2001 roku drastycznie zniszczyła to powódź. Wszystko popłynęło z wodą. Miejsca przeznaczone na biura i mieszkania zostały opuszczone,  ponieważ nie nadawały się do zamieszkania. Dziś stoją i straszą zapadającymi się stropami i dachami. Alarmowaliśmy nadzór budowlany i  do konserwatora zabytków, ponieważ w lecie koczują tam bezdomni. Ruiny, jako miejsce spotkań upodobała sobie też młodzież. Obawiamy się o ich życie – wyjaśnia Maria Pająk.

Dodaje, że w 2019 roku wspólnie z innymi mieszkańcami, zorganizowała akcję sprzątania ruin. Zniknęły stare wersalki, butelki, śmieci.  Niestety wszystko wróciło do pierwotnego stanu. 

Dziś Doły Biskupie liczą nieco ponad 160 domów. Wciąż przyciągają jednak turystów i miłośników historii. W miejscowości nie brakuje kapliczek i krzyży przydrożnych. Miejscowości strzeże ustawiona na jednym z bloków skalnych dawnego kamieniołomu,  wyrzeźbiona przez Władysława Gałkę, lokalnego rzeźbiarza-artystę figura Matki Bożej z białego piaskowca, poświęcona tym, którzy zginęli w kamieniołomach.  

Władysław Gałka
Fot. Łukasz Grudniewski

– Figurka dedykowana jest ludziom, którzy pracowali w tamtejszym kamieniołomie, a także tym, którzy tam zginęli. Jednym z nich był mój dziadek –  Stanisław Gałka, po którym odziedziczyłem zdolności rzeźbiarskie.  Dziadek zginął mając 39 lat, przygnieciony blokiem skalnym. Zostawił 6 małych dzieci. Zginął też mieszkaniec Prawęcina –  Władysław Grunt.  Praca w kamieniołomach to była ciężka, prymitywna praca. Nie było żadnej mechanizacji. Teraz o tym trudzie, a także o ludziach, tworzących nasza historię, przypomina rzeźba i tablica pamiątkowa – wyjaśnia Władysław Gałka. 

Dla wielu przyjezdnych turystów Doły Biskupie kojarzą się także z kolorowym domem Jerzego Trojanowskiego, który mieni się tysiącami kolorowych żarówek podczas  Świąt Bożego narodzenia,  a także stojącym na wprost jego posesji ważącym 2 tony pingwinem. 

Kolorowy dom Jerzego Trojanowskiego
fot. Łukasz Grudniewski/naOSTRO.info

Lech Łodej, burmistrz miasta i gminy Kunów podkreśla, że Doły Biskupie to żywa lekcja historii, a także perełka krajobrazowa gminy Kunów. 

– Pod względem turystycznym Doły Biskupie są wyjątkowe. Mamy pagórki, rzekę Świślinę. To tutaj znajdowała się fabryka, będąca własnością rodziców Witolda Gombrowicza. Sentymentalnie powracam do Dołów Biskupich, ponieważ w czasach, gdy jeszcze czynna była fabryka miałem przyjemność w latach 80-tych uczestniczyć w kontroli przeciwpożarowej. Zakład robił wrażenie – tłumaczy burmistrz. 

Lech Łodej, burmistrz miasta i gminy Kunów, a także Paweł Gawron, prezes Stowarzyszenia Witulin nad Świśliną w Dołach Biskupich podczas otwarcia Wiejskiej Niepublicznej Biblioteki w Dołach Biskupich
fot. Łukasz Grudniewski/naOSTRO.info

Dodaje także, że pamięta czasy, gdy w miejscowości organizowane były rzeźbiarskie plenery, Pikniki Gombrowiczowskie, a  w miejscu byłego kamieniołomu zorganizowano inscenizację historyczne.

– Byłem młodym chłopakiem, ale pamiętam tych aktorów przebranych w stroje z epoki, wybuchy petard. Ta pamięć historyczna jest bardzo ważna. Jeśli my o niej zapomnimy, kto będzie o tym pamiętał – pyta Lech Łodej. 

Podkreśla, że cieszy się, iż w miejscowości powstała wiejska biblioteka, prężnie działa Koło Gospodyń Wiejskich w Dołach Biskupich, Ochotnicza Straż Pożarna, a także Stowarzyszenie Witulin nad  Świśliną. W planach jest także utworzenie w budynku po byłej szkole Środowiskowego Domu Samopomocy, którego projekt opiewa na 2 mln zł.

Dołącz do dyskusji

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama

Connect
Zapisz się do newslettera

Jeżeli chcesz otrzymywać cotygodniowe podsumowanie wiadomość. Zapisz się do newslettera.

Previous Next
Close
Test Caption
Test Description goes like this