Znajdź nas na

Subscribe

FAKTY

Salowe zabrały głos podczas sesji Rady Powiatu Ostrowieckiego: Chcemy pracować, nie wegetować!

Ostrowieckie salowe zabrały głos podczas wczorajszej (piątek, 4 marca) sesji Rady Powiatu Ostrowieckiego. – Pracowałyśmy i pracujemy ciężko w szpitalu, bo nasza praca nie należy do najlżejszych. Nasze zwolnienia L4 lub wiek emerytalny nie powinny być kryteriami do zwolnienia. Koleżanki w wieku emerytalnym dostały wypowiedzenia. Dlaczego? (…) Pracujemy ponad nasze siły. To doprowadzi do jakiegoś nieszczęścia, jak to było w niedzielę, gdy nasza koleżanka ze stresu związanego z całą tą sytuacją dostała zawału, będąc właśnie na trzech oddziałach jednocześnie – mówiła Anna Kisiel Niedźwiecka, jedna z salowych. Obecne na sali obrad salowe podkreślały, że przyszły po pomoc, od starosty usłyszały jednak, że to dyrektor zajmuje się sprawami kadrowymi, a od dochodzenia swoich praw jest Sąd Pracy. W obronie salowych do starosty zaapelował Zbigniew Duda, radny powiatowy z Klubu Prawa i Sprawiedliwości.

Ostrowieckie salowe przyszły na sesję Rady Powiatu Ostrowieckiego, jaka odbyła się 4 marca 2022 r. fot. Łukasz Grudniewski/naOSTRO.info

Mówią, że chcą pracować i podkreślają, że nigdy nie były w sporze z dyrekcją szpitala. Chciałyby jednak wiedzieć, jak będzie wyglądała przyszłość ich grupy zawodowej. Nie chcą bowiem zostać przekształcone w grupę sprzątającą, która tym samym pozbawiona zostanie wszystkich dodatków, przysługujących grupie salowych. Dodają, że zakres obowiązków, jaki im wyznaczono nie pokrywa się z pracą, którą rzeczywiście wykonują, a nawał obowiązków sprawia, że nie są w stanie wykonywać powierzonych im zadań. 

– Chcemy rąk do pracy, wzmocnienia grupy salowych W tym momencie jeśli z 80 salowych zostaje 60 to jest ich o 1/3 mniej. Pytanie, kto będzie pracował za te zwolnione osoby? Te problemy już widać, dziewczyny pracują na 3 oddziały. Nasz ostrowiecki szpital jest dużą placówką. Pani z Wrocławia, która była u nas, powiedziała, że u niej w szpitalu na 500 łóżek jest  120 salowych, u nas jest 700 łóżek i 60 salowych. Wszyscy zapomnieli już o covidzie, my wciąż się z nim zmagamy,  mamy do czynienia z pacjentami covidowymi. Nikt oficjalnie nie powiedział nam o zwolnieniach. To były nieoficjalne wiadomości, które okazały się prawdziwe. Naszą obecnością na dzisiejszej sesji chcemy powiedzieć w jakiej sytuacji jesteśmy i zapytać czy pani starosta o tym wie.  Może my jesteśmy w ogóle niepotrzebne w szpitalu? Martwimy się o naszą przyszłość. Odchorowujemy tę sytuację  w domu. Nie śpimy po nocach. Ostrowiec Świętokrzyski nie jest metropolią. To nie znajduje się nowej pracy z dnia na dzień. Tu ląduje się na bruku – mówiły nam tuż przed sesją ostrowieckie salowe, które wciąż pracują w szpitalu, choć obawiają się, że ich udział w sesji może pociągnąć pewne konsekwencje. 

Ostrowieckie salowe przyszły na sesję Rady Powiatu Ostrowieckiego, jaka odbyła się 4 marca 2022 r.
fot. Łukasz Grudniewski/naOSTRO.info

W imieniu salowych głos na sesji zabrała Anna Kisiel Niedźwiecka, która odczytała apel do starosty i radnych, podkreślając, że nigdy nie utożsamiały się z żadną z partii politycznych.  

– Jesteśmy przedstawicielkami grupy salowych z naszego szpitala, tych które pracują oraz tych w okresie wypowiedzenia. I chcę podkreślić na początku, że nie utożsamiamy się z żadną partią polityczną, prosimy wyłącznie o wsparcie ludzi, którzy mają na celu wyłącznie dobro człowieka, pacjenta, przede wszystkim szpitala.  Pracowałyśmy  i pracujemy ciężko w szpitalu, bo nasza praca nie należy do najlżejszych. Nasze zwolnienia L4 lub wiek emerytalny  nie powinny być kryteriami do zwolnienia. Koleżanki w wieku emerytalnym dostały wypowiedzenia. Dlaczego? Ich stan zdrowia pozwala na dalsza pracę, z całym szacunkiem dla pani, pani starosto, pani jest też w podobnym wieku, jak te moje koleżanki. Proszę pozwolić na to, żeby one również mogły pracować i zarabiać na własne rodziny. Niech pracują, niech dbają o porządek naszego szpitala w godnych warunkach, niech zadbają o byt swoich rodzin oraz osób bliskich. Osoby przebywające na zwolnieniach lekarskich, to nie zawsze te osoby i te nieroby tzw., które grillowały na L4. To osoby takie jak ja, które poddały się operacji kręgosłupa, odbyłam rehabilitację później pooperacyjną i od razu wróciłam do pracy, bo to było dla mnie priorytetem jako pracownika, matki trójki dzieci oraz córki, mającej pod opieką matkę w pełni niepełnosprawną. Pani starosto proszę na nas spojrzeć okiem mamy i babci, którą pani jest. Spojrzeć na każdą z nas, która tutaj jest. Mamy rodziny, miałyśmy plany, jak każda tutaj ze zgromadzonych osób, które legną w gruzach, które są dla nas teraz niepewne. Nasze święta Bożego Narodzenia nie były w tym roku wesołe i pełne nadziei jak co roku. Były smutne i przepełnione obawą o dalsza przyszłość naszych rodzin, naszych bliskich. Czas pandemii to niedobry okres na zwalnianie osób, które dbają o czystość szpitala. ktoś zaraz się odezwie że na szpitalu jest brudno i tu się zgodzimy – mówiła Anna Kisiel-Niedźwiecka. 

Anna Kisiel-Niedźwiecka zabrała głos w imieniu ostrowieckich salowych
fot. Łukasz Grudniewski/naOSTRO.info

Mówiła o braku środków czystości, jak ścierki i  mopy, które  uniemożliwiają wykonywanie przez salowe swoich obowiązków. Dodała, że mała ilość osób zatrudnionych sprawia, że pracują na 2 lub 3 oddziały w ciągu dyżuru. 

– Pracujemy ponad nasze siły. To doprowadzi do jakiegoś nieszczęścia, jak to było w niedzielę, gdy nasza koleżanka ze stresu związanego z całą tą sytuacją, dostała zawału, będąc właśnie na trzech oddziałach jednocześnie. My chcemy pracować, zależy nam na tym, ale w godnych warunkach, za godne wynagrodzenie. Podkreślamy, chcemy pracować, pani starosto. Odkąd my wszyscy tu zgromadzeni pamiętamy, to szpital był zadłużony,  ale zwolnienie nas nie pomoże finansowo szpitalowi. Zatrudnienie doradców, którym można zarzucić niekompetencje, bo zwalniają osoby w okresie chronionym, to strzał w kolano. Jednak ktoś, to wychwycił w porę i przywrócił koleżankę do pracy. Doceniając ogromne doświadczenie jakim dysponuje nasz pan dyrektor Tomasz Kopiec wiemy, że wyłącznie jego zarządzanie szpitalem może w zupełności wystarczyć. Drodzy przedstawiciele władz powiatu prosimy o wsparcie dla nas i naszego szpitala. Dobro pacjentów powinno być sprawą nadrzędną, ponad podziałami politycznymi, zawalczmy my wszyscy o nasz szpital. Nasz, bo ostrowiecki. Nie pozwólmy go sprywatyzować. Niech szpital będzie miejscem gdzie leczy się ludzi, a nie miejscem przepychanek politycznych. Pani starostwo, każdy z nas będzie kiedyś po drugiej stronie, jako pacjent i strach pomyśleć w jakich warunkach przyjdzie nam się kiedyś leczyć i pytanie, czy będzie nas na to stać – podsumowała Anna Kisiel Niedźwiecka. 

Głos zabrała Marzena Dębniak, starosta powiatu ostrowieckiego, która dodała, że sprawy zwolnień są sprawami dyrektora, który ponosi za nie odpowiedzialność. Salowe „odesłała” też do Sądu Pracy. 

– Pozwolę sobie na to odpowiedzieć, bo zostałam przez państwa wywołana do odpowiedzi.  Po pierwsze to chcę zdementować, bo babcią nie jestem, chyba, że o tym nie wiem. No, ale póki co nie. Po drugie, owszem, jestem już w wieku emerytalnym, nie korzystam jak państwo wiecie z emerytury i powiem tak, mam szacunek jeżeli w wieku emerytalnym macie państwo siłę na naprawdę ciężką, fizyczną pracę. Bo na taką fizyczną, ciężką pracę, uczciwie mówię, ja bym na przykład nie miała. Także pełen szacunek. Po trzecie sprawy zwolnień, zatrudniania są sprawami dyrektora wyłącznie, który ponosi za to odpowiedzialność. Po czwarte, nigdy panie ze mną się  nie spotkałyście wcześniej. Nie zdarzyło się, żebym nie przyjęła grupy umówionej, akurat z pracownikami szpitala ja się spotykam. Ja nie przypominam sobie, że jak wyszła sprawa ewentualnych zwolnień i po raz kolejny żaden ze związków zawodowych, działających w szpitalu w ogóle się o panie nie upomniał. Ostatnio był europoseł Szejna, który jak wiemy z nieoficjalnych informacji, nie ma żadnych prawnych zastrzeżeń. My się widzimy. Panią jedną to kojarzę ze szpitala, jak byłam pacjentką, tak naprawdę pierwszy raz na tej sali. Jeszcze raz powtarzam jest to sprawa dyrekcji szpitala, zatrudnianie, zwalnianie. Istnieje coś takiego jak Sąd Pracy, jeżeli jest nieprawidłowe zwolnienie i no nie widzę powodu, a akurat sprawa w sądzie pracy jest bezpłatna, bronić się przed zwolnieniem. Jeszcze raz, pełen szacunek za ciężką fizyczną pracę w określonym wieku. Bo ja bym takiej pracy salowej w swoim wieku nie wykonała. Panie dzisiaj przyszłyście na sesję. Czego ode mnie oczekujecie? Chyba bardziej są to pytania do dyrektora. Wiecie co panie mnie zadziwia? Brak, bo jest jakieś drugie dno. Bo nie poparły pań żadne koleżanki. I to jest ciekawe. Mówię te koleżanki, które nie zostały objęte zwolnieniami. Nikogo u mnie nie było, nie było żadnego związku, nie było innych salowych, które by np. przykład przyszły i powiedziały: noc coś jest nie tak, bo te dziewczyny nie zasłużyły na zwolnienie. Nikogo jeszcze raz mówię, nie było – mówiła starosta. 

Marzena Dębniak, Starosta Powiatu Ostrowieckiego
fot. Łukasz Grudniewski/naOSTRO.info

W obronie salowych wypowiedział się Zbigniew Duda, radny powiatowy z Klubu Prawa i Sprawiedliwości, który przypomniał, że pracodawcą dla dyrektora jest starosta i radni. 

– Panie przyszły po pomoc. Nie przyszły po to, żebyśmy jako radni, na które podejrzewa głosowały, powiedzieli im, że prawo tak mówi, idźcie do sądu, itd,, itd. To na pewno nie. Pani starostwo pozwolę się z panią nie zgodzić, bo to pani podpisuje dokumenty, powołujące dyrektora szpitala, to pani jest pracodawcą dla dyrektora tak naprawdę, w takim szeroko rozumianym pojęciu. Tak samo, jak ta rada powiatu, która tutaj siedzi. Posłuchajmy tego,co mówią starsze, spracowane kobiety. Spróbujmy te serca, które tak chętnie otworzyliśmy dla Ukrainy, otworzyć również dla nich. Nie mówmy im, tak mówią przepisy, tak mówi coś tam, tego się nie da, zwróćcie się do dyrektora, przecież wszyscy wiedzą, jak wiele zależy od starosty, od pani Agnieszki, członka Zarządu, która tak ładnie mówiła, że to system. Nie system, dyrektor dał wypowiedzenia. Żaden system nie dał wypowiedzenie tym paniom – tłumaczył Zbigniew Duda, apelując do starosty o to, aby w kwestii salowych porozmawiała z dyrektorem szpitala.   

Ostrowieckie salowe, które uczestniczyły w sesji podkreślają, że słowa starosty Marzeny Dębniak, to dla nich policzek w twarz. Liczyły bowiem na dialog i wsparcie. 

Zbigniew Duda, radny powiatowy z Klubu Prawa i Sprawiedliwości
fot. Łukasz Grudniewski/naOSTRO.info

– Spodziewałyśmy się odzewu ze strony starosty, a nie zepchnięcia tematu na bok i „zasłaniania” się dyrektorem. Tak wrzucono do jednego wora leserów i osoby chcące spokojnie pracować, co nie jest sprawiedliwym podejściem dyrekcji szpitala. Po otrzymaniu wypowiedzenia nikt nie myśli, żeby chodzić do Starosty, Prezydenta czy po biurach poselskich żeby płakać, że stracił pracę. Pierwsze kroki skierowaliśmy do dyrektora, ale niestety drzwi dwukrotnie były zamknięte. Dlatego szukamy pomocy na różnych płaszczyznach – podsumowuje Anna Kisiel-Niedźwiecka.

Dołącz do dyskusji

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama

Connect
Zapisz się do newslettera

Jeżeli chcesz otrzymywać cotygodniowe podsumowanie wiadomość. Zapisz się do newslettera.

Previous Next
Close
Test Caption
Test Description goes like this