Znajdź nas na

Subscribe

FAKTY

Stalking po ostrowiecku!

– Dzwonił do mnie po pięć, sześć razy dziennie, sms-ów nie jestem w stanie zliczyć. Straszył, że nigdy się od niego nie uwolnię – żaliła się nam w liście Czytelniczka, której były mąż, pomimo rozwodu, nie dawał o sobie zapomnieć. Stalking – bo tak nazywa się uporczywe nękanie, to przestępstwo, z którym warto i trzeba walczyć. Droga do zwycięstwa jest jednak długa i często, jak to w życiu bywa, usłana cierniami.

naOSTRO.info

Pani Zofia to drobna 47-latka, która przez długie lata pracowała w jednym ze sklepów spożywczych w Ostrowcu Świętokrzyskim. Mąż, dwójka dzieci, mieszkanie, samochód, od czasu do czasu wyjazd na wakacje lub weekendowy wypad. Sielanka trwała przez dwadzieścia pięć lat, dopóki nie złożyła papierów rozwodowych. Wtedy zaczęło się piekło.

„Zastanów się co zrobiłaś suko! Pożałujesz, zobaczysz pożałujesz!” – tak brzmiał jeden z pierwszych sms-ów od aktualnego, jeszcze wtedy, męża ostrowczanki. – Wtedy nie zwróciłam na to zbytniej uwagi. Jest zdenerwowany, być może napił się z kolegami – tłumaczyła sobie pani Zofia.

Niestety głuche telefony i wiadomości tekstowe się nasilały. Najpierw dzwonił do niej ze swojego numeru, później z zastrzeżonych. Sytuacja robiła się coraz bardziej napięta.

– Pewnego dnia na drzwiach mojego auta napisał wielkimi literami słowo SUKA, innym razem ze skrzynki na listy wyciągnęłam kartkę z epitetami pod swoim adresem, które nie nadają się do cytowania. Straszył mnie, że zabierze mi dzieci, a moje życie zamieni w koszmar. To były setki, jeśli nie tysiące sms-ów. Dzwonił też do moich znajomych i pracodawcy. Chciał mnie oczerniać na każdym kroku – wspomina ostrowczanka.

Przyznaje, że przez zachowanie byłego męża podupadła na zdrowiu. Przestała jeść, budziła się w nocy przerażona i sprawdzała, czy u dzieci, wszystko w porządku. W końcu zaczęła cierpieć na bezsenność. Drogę do pracy pokonywała w ciągłym napięciu, bojąc się, że zza drzewa, czy muru wyskoczy jej były mąż i zrobi jej krzywdę.

– Koleżanki widziały co się ze mną dzieje. Martwiły się o mnie. Stali klienci sklepu, w którym pracowałam pytali mnie, co się stało, czy ktoś mi nie umarł. Stałam się cieniem człowieka – mówi.

naOSTRO.info

Wtedy obiecała sobie, że się nie podda, a były mąż dostanie nauczkę. Zgłosiła się na Policję. Art.190a kodeksu karnego mówi jasno:

„1. Kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto, podszywając się pod inną osobę, wykorzystuje jej wizerunek lub inne jej dane osobowe w celu wyrządzenia jej szkody majątkowej lub osobistej.
§ 3. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 lub 2 jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
§ 4. Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 następuje na wniosek pokrzywdzonego. ”

– W Komendzie Powiatowej Policji w Ostrowcu Świętokrzyskim w 2017 roku zgłoszonych było 71 przypadków stalkingu. W 2018 roku było ich tyle samo. Natomiast od początku 2019 roku mamy już odnotowanych 7 przypadków stalkingu – mówi p.o. sierż. sztab. Sylwester Kaniewski, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Przypomina, że zarówno stalking, jak i innego rodzaju przestępstwa, bądź wykroczenia, można zgłosić w każdej jednostce Policji na terenie kraju, osobiście składając stosowne zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.

Warunkiem koniecznym do udowodnienia stalkingu jest wzbudzenie u odbiorcy poczucia zagrożenia lub spowodowania istotnego naruszenia prywatności. Niezbędne jest także ustalenie treści wysyłanych SMS-ów.

O tym, ile powinno trwać dochodzenie w sprawie o uporczywe nękanie stanowi art. 325i§ 1 Kodeksu Postępowania Karnego. Dochodzenie powinno być ukończone w ciągu 2 miesięcy. Prokurator może przedłużyć ten okres do 3 miesięcy, a w wypadkach szczególnie uzasadnionych – na dalszy czas oznaczony.

– W mojej sprawie dochodzenie trwało rok. Zakończyło się skierowaniem aktu oskarżenia do sądu. W końcu udało mi się wygrać i doprowadzić sprawę do końca. Oprócz tego, że były mąż musiał wypłacić mi odszkodowanie, to dostał także zakaz zbliżania się do mnie. Dzisiaj jestem spokojniejszym człowiekiem, ale nikomu nie życzę, tego, co przeszłam – podsumowuje ostrowczanka.

*imię bohaterki zostało zmienione

Dołącz do dyskusji

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama

Connect
Zapisz się do newslettera

Jeżeli chcesz otrzymywać cotygodniowe podsumowanie wiadomość. Zapisz się do newslettera.

Previous Next
Close
Test Caption
Test Description goes like this