Znajdź nas na

PO GODZINACH

Moje prywatne Monte Cassino! Dziś rocznica bitwy!

18 maja 1944 roku Żołnierze II Korpusu Polskiego szturmujący wzgórze klasztorne masywu Monte Cassino dostrzegli białą flagę w ruinach klasztoru. Patrol 12 Pułku Ułanów Podolskich zajmuje wzgórze klasztorne, biorąc do niewoli rannych. Na szczycie ruin, na – w pośpiechu przygotowanym maszcie – wieszają proporzec swojego pułku wraz z polską flagą. W południe plutonowy Emil Czech na swoim kornecie odgrywa Hejnał Mariacki obwieszczając zdobycie klasztoru. Wśród zawieruchy wojennej znalazł się także mój dziadek – Michał Śledziński, żołnierz Armii Generała Andersa, który spoczął na ostrowieckim Cmentarzu Komunalnym.

fot. Łukasz Grudniewski/archiwum prywatne

Tak wyglądały ostatnie chwile krwawej bitwy o Monte Cassino, trwającej od stycznia do 19 maja 1944 roku. Bitwy, która otworzyła Aliantom drogę na Rzym. Bitwy, która pochłonęła bardzo wiele ofiar, a dzięki odwadze i ofiarności żołnierzy II Korpusu Polskiego gen. Władysława Andersa zakończyła się sukcesem wojsk koalicji antyhitlerowskiej. Bitwa o Monte Cassino ma dla mnie osobiste znaczenie. Brał w niej udział mój dziadek Michał Śledziński. Dostał się do II Korpusu tak jak każdy z żołnierzy w czasie organizowania go przez gen. Andersa w głębokiej Rosji. Dziadek był lekarzem.

Kiedy jego szpital stacjonował w Campobasso, dziadek poznał tam moją babcię – Józefinę Cocca. Rodowitą Włoszkę z południa. Mogę sobie tylko wyobrażać jak wielkim musieli darzyć się uczuciem od samego początku znajomości, ponieważ babcia zostawiła wszystko i razem z dziadkiem przeszła drogę żołnierza.

W Anconie wzięli ślub. Dochowali się czwórki dzieci, tylko jedno z nich – moja matka, Maria, poszła w ślady babci Włoszki. Swoje serce oddała słonecznej Italii. Tam żyła i tam zmarła. Urodziła się jednak w Polsce. Tak, w Polsce, ponieważ dziadek po zakończeniu wojny wybrał ten kierunek. Powrót do Ojczyzny. Wiedział co go czeka w kraju, w którym ustój komunistyczny wraz z aparatem bezpieczeństwa skutecznie uniemożliwiał życie żołnierzom AK, II Korpusu Polskiego i wszystkim innym, którzy walczyli za Ojczyznę na frontach całego świata, a także ukrytym głęboko w polskich lasach. Taka była decyzja dziadka. Natomiast babcia przyjeżdżając do kraju komunistycznego, automatycznie straciła włoskie obywatelstwo .


Po lewej dziadek Michał, po prawej babcia Józefina Cocca
fot. Łukasz Grudniewski/archiwum prywatne

Historia babci i dziadka od zawsze bardzo mnie interesowała. To właśnie dzięki niej, sam zacząłem studiować kolejne losy i drogę II Korpusu Polskiego. Po dziadkach zachowało się niewiele pamiątek i zdjęć, tym bardziej od zawsze ciekawiły mnie ich losy. Przeczytałem wiele książek i publikacji na temat samej bitwy o Wzgórze Klasztorne. Koszmar i tempo tej batalii przypominały raczej średniowieczne potyczki niż konwencjonalną, jak na tamte czasy, wojnę. Warunki, w jakich przyszło walczyć ramię w ramię przeciwko Niemcom – Polakom, Amerykanom, Brytyjczykom, Kanadyjczykom, Hindusom, Marokańczykom, Francuzom, a także Włochom i wielu innym narodowościom, zgromadziły wielką liczbę ofiar. Sroga zima i surowość górskiego klimatu codziennie występująca – marznąca mgła. W takich warunkach żołnierze musieli transportować amunicję, żywność, znosić do szpitali polowych rannych, wszystko na własnych barkach i grzbietach mułów, ponieważ żaden transporter nie był wstanie wjechać w ten trudny teren. Ciała martwych leżały często zamarznięte, ponieważ w skale ciężko było kopać groby. Wzgórze Klasztorne przed natarciem Polaków, próbowano zdobyć trzykrotnie. Za każdym razem kończyło się to klęską. Mnie najbardziej w pamięci wyryły się opisy prób sforsowania rzeki Rapido przez 5 Armię Amerykańską dowodzą przez gen. Clarka, które miało miejsce 20 stycznia. Ta próba natarcia na Wzgórze Klasztorne była bardzo krwawa. Zanim żołnierze dotarli do brzegu z łodziami, grzęźli w błocie i ciągle musieli chronić się przed niemieckim ostrzałem.

fot. Łukasz Grudniewski/naOSTRO.info

Po dotarciu do brzegu często nie dało się opuścić łodzi, ponieważ mocny nurt znosił łodzie puste i te, do których udało się wejść przemokniętym lodowatą wodą żołnierzom. Cały czas żołnierze byli wystawieni na ogień ze stanowisk karabinów maszynowych i artylerii wojsk niemieckich. Ze 150 żołnierzy, którym udało się przedostać na drugi brzeg przy życiu zostało 12. To tylko jeden z bardzo wielu momentów w czasie bitwy, który był bardzo tragiczny w skutkach. II Korpus Polski wchodził w skład 8 Armii Brytyjskiej, dowodzonej przez gen. Leese. To właśnie ten generał zaproponował Andersowi, żeby to Polacy przeprowadzili ostateczne natarcie na Monte Cassino. Polski dowódca miał możliwość odmowy. Jednak zdawał sobie sprawę z tego, jak ważne jest zdobycie tego wzgórza dla sprawy polskiej. Mimo, że konferencja w Teheranie, jednoznacznie przesądziła o oddaniu Polski w ręce sowieckie. Argumentował w ten sposób: „Monte Cassino jest znane dziś przez cały świat jako niezdobyta twierdza niemiecka zamykająca drogę na Rzym. Jest tak samo znane i przejdzie do historii tej wojny jak obrona Stalingradu i Tobruku […] Obliczyliśmy możliwe straty korpusu w bitwie o Monte Cassino. Przyszliśmy do zgodnego przekonania, że straty korpusu w razie użycia go do forsowania rzeki Rapido mogą być niewiele mniejsze lub podobne. Zdobycie Monte Cassino przez żołnierza polskiego będzie miało ogromny wpływ na ducha narodu i AK w Kraju.” Następnie wydał rozkaz swoim żołnierzom: „Żołnierze kochani, moi bracia i dzieci! Nadeszła chwila bitwy. Długo czekaliśmy na tę chwilę odwetu i zemsty nad odwiecznym wrogiem. Obok nas walczyć będą dywizje brytyjskie, amerykańskie, kanadyjskie, nowozelandzkie. Walczyć będą Francuzi i Włosi oraz dywizje hinduskie. Zadanie, które nam przypadło, rozsławi na cały świat imię żołnierza polskiego. W chwilach tych będą z nami myśl i serca całego Narodu. Podtrzymywać nas będą duchy naszych towarzyszy broni. Niech lew mieszka w waszym sercu!” Nikt nie może odebrać Polakom odwagi podczas natarcia, kiedy w końcowej fazie bitwy skończyła się amunicja jednemu z oddziałów Andersa, zaczęli rzucać kamieniami w wojska niemieckie śpiewając przy tym pieśni patriotyczne. Gdy dotarła do nich amunicja, wznowili atak. Bez takich postaw nie byłoby zwycięstwa. W tak fatalnych warunkach po trzech próbach natarcia i po bardzo dużym bombardowaniu klasztoru na górze u stóp której roztacza się miasteczko Cassino, żołnierzom II Korpusu Polskiego udało się zdobyć dotąd niezdobytą niemiecką twierdzę, otwierając tym samym drogę na Rzym. W całej tej wojennej zawierusze, w okrucieństwie bitwy o Monte Cassino, w całym tym kotle znaleźli się mój dziadek i babcia. Połączyła ich miłość.

fot. Łukasz Grudniewski/naOSTRO.info

Kiedy byłem w Campobasso wyobrażałem sobie, jak mogli trzymając się za ręce, spacerować po uliczkach tego malowniczego miasteczka. Może wspinali się na wzgórze zamkowe i siedzieli tam na ławce? Tak sobie to wyobrażam i chciałbym móc ich o to zapytać, jak to naprawdę wyglądało? Niestety, nigdy nie będę miał już okazji. Zapale świeczkę na grobie i spróbuję zadać im kilka pytań. Zrozumieć skalę tej bitwy i jej trudność można tylko będąc tam i patrząc na ten rozległy teren. Widok z klasztoru pozwala zrozumieć, dlaczego tak ciężko było go zdobyć. Stojąc na szczycie polskiego cmentarza, na którym pochowani są Polscy żołnierze, którzy polegli w czasie natarcia, czytasz: „Przechodniu powiedz Polsce, żeśmy polegli wierni jej służbie” i zaczynasz rozumieć kim byli Ci, którzy poświęcili swoje życie dla słusznej sprawy. „Za wolność naszą i waszą my żołnierze polscy oddaliśmy Bogu ducha, ziemi włoskiej ciało, a serca Polsce”.

fot. Łukasz Grudniewski/naOSTRO.info

Dołącz do dyskusji

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Popularne

Świętokrzyski PiS zdystansował konkurencję! Magdalena Zieleń: Byłoby fantastycznie, gdyby Ostrowiec Św. miał dwóch posłów!

FAKTY

Podziel się maskotkami z dziećmi chorymi na nowotwory! Ich zbiórkę prowadzi ćmielowski dom kultury!

FAKTY

Świętokrzyskie Nagrody Kultury Rozdane! Wiemy, kogo doceniła kapituła!

FAKTY

Samorządowe Kolegium Odwoławcze przyznało nam rację! Jak zachowa się ostrowiecki urząd miasta?

FAKTY

Reklama
Connect
Zapisz się do newslettera

Jeżeli chcesz otrzymywać cotygodniowe podsumowanie wiadomość. Zapisz się do newslettera.

Previous Next
Close
Test Caption
Test Description goes like this